kwiatowa wróżka

- Wiedźma, czarownica, baba jagaa!- krzyczały dzieciaki za idącą kobietą, ubraną na czarno. Co rano powtarzała się ta sama historia. Niby już się przyzwyczaiła do tego jak witają ją te małe skrzaty, ale gdzieś w głębi serca czuła smutek. Tylko jedna dziewczynka z całej tej hałastry nigdy nie powiedziała na nią złego słowa. Nie pamięta już jak ma na imię. Wie tylko, że to córka właścicielki Sklepiku. Panna jakaśtam.

- Zmykajcie stąd! Do szkoły nicponie i żebym was tu więcej nie widziała! – zakrzyknęła Dorota. – przepraszam za nich Pani Anielo i jak co roku zapraszamy na święta. Będzie nam bardzo miło jak pani do nas dołączy.

Kobieta tylko popatrzyła w stronę swojej wybawczyni i jak codzień bez słowa odeszła w stronę cmentarza.

- Mamusieńku, dlaczego te dzieciaki tak ją traktują? To nie jest miłe. Myślisz, że jest jej przykro i dlatego jest taka naburmuszona i zła?

- Kiedyś pani Aniela nie była taka. Miała męża i wiodła szczęśliwe życie. Niestety z 9 lat temu Pan Włodziu umarł. Nie ma dnia by Aniela nie poszła na jego grób, siedzi tam parę godzin po czym wraca do domu. Jej przyjaciółki z dawnych lat rozjechały się po świecie. Z tego co wiem została całkiem sama, dlatego też co roku zapraszamy ją na święta. Szkoda, że nigdy nie przyjęła zaproszenia.

- A dzieci nie ma? – Zapytała panienka.

- Tego nikt nie wie. Starsi mieszkańcy pamiętający ją z młodych lat twierdzą, że jakieś dziecko było, ale niewiadomo co się z nim stało. Powiem ci córko, że kiedyś krążyły niesamowite plotki na ten temat. Jakoś nikt nigdy nie zapytał, wprost co się z nim stało. Wydaje mi się, że nie mały fakt odgrywa w tej historii to, że ten chłopiec widziany był u nich w czasie wojny. Zresztą to były inne czasy i nie tak łatwo dokopać się do źródła tej historii.

- Tak, pamiętam jak mi opowiadałaś o ukrywających się Żydach w naszej okolicy. Myślisz mamutku, że to był właśnie Żydowski chłopiec? Bo jak tak, to tym bardziej tej kobiecie należy się szacunek za uratowanie życia!

- Kochanie, jedyne co wiem to to, że zaraz spóźnisz się do szkoły. Uciekaj już. Dokończymy rozmowę później, zresztą i tak już powinnam otworzyć Sklepik. Obiecuję ci, że postaram się dowiedzieć czegoś więcej.

Dorota przez cały dzień podpytywała sąsiadów o Anielę, niestety niczego nowego się nie dowiedziała, a że wersje tego samego zdarzenia bardzo się od siebie różniły to nie chciała powielać plotek. W czasie, gdy matka z córką starały się dowiedzieć prawdy, Aniela znów samotnie spędziła popołudnie. Dość już miała tej przygnębiającej rutyny. Jak to dobrze, że wiosna zaczęła się w tym roku wcześniej. Mogła zostawać dłużej u swojego męża i przynosić mu jego ukochane żonkile na grób. To on zaszczepił w niej pasję ogrodniczą. Cieszyła się z każdego nowego kwiatka, który nieśmiało przebijał się ponad ziemię. To z nimi rozmawiała każdego dnia. Nie miała zaufania do ludzi, denerwowało ją ich plotkarstwo i gonitwa za dobrami doczesnymi. Nie znosiła, gdy ktoś zaczepiał ją na ulicy. Przybrała maskę starej zrzędliwej baby, tylko po to by zostawili ją w spokoju. Tylko ta Dorota nie chciała się odczepić. Trudno, może kiedyś się jej znudzi to ciągłe zapraszanie jej na święta. I co niby miałaby z nimi robić? Z Bogiem miała niewyjaśnione sprawy, czuła do niego przeogromny żal za zabranie Włodeczka. Tak się nie robi kochającemu małżeństwu! Najpierw powołał do siebie Aarona. Jej kruszynkę, tak bardzo kochała tego chłopca…

Zasiadła w swoim ulubionym bujanym fotelu, przymknęła oczy i przeniosła się w czasie.

To było jeszcze przed tym jak na Kazimierzu powstało getto. Lubili z Włodziem chodzić na spacery nad Wisłę od strony Starowiślnej. Ona z bukietem tulipanów, w czerwonej sukience w maki, on w marynarce i znoszonych spodniach. Co parę kroków zatrzymywali się by spojrzeć sobie w oczy, nie mogli uwierzyć w szczęście, jakie ich spotkało. Odnaleźć swoją drugą połówkę w świecie ogarniętym wojną i chaosem, nie każdemu się to zdarza! Starali się nie patrzeć na słupy informacyjne oblepione nowymi zaostrzeniami w stosunku do Żydów. Niedługo po tym, gdy dotarli pod Wawel zauważyli młodą dziewczynę stojącą tuż przy brzegu Wisły. Wyglądała jakby chciała wrzucić do niej pakunek, który trzymała w ręce. Może nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie to, że po jej policzkach spływały ogromne łzy a zawiniątko, które tak mocno trzymała nie zaczęło płakać. Aniela ile sił w nogach podbiegła do dziewczyny i całej siły przytuliła ją. Instynktownie czuła, że w tym momencie młoda matka tego potrzebuje.

–Dziecko, co ty chcesz zrobić? Spójrz na mnie! – Krzyczała, starając się jak najdelikatniej odebrać dziewczynie zawiniątko.

- Proszę, niech go pani zabierze. Błagam! Czekałam tu na panią. Ja nie dam rady żyć ze świadomością, że w każdej chwili mogą mnie zabrać jak to zrobili wczoraj z moją rodziną.- Dziewczyna miała szaleństwo w oczach. Widać, że trawiła ją wysoka gorączka – Za dużo już widziałam w swoim życiu, nie chce by Aaron cierpiał. Ja sobie poradzę, mam cyjanek! Ja już nie chcę żyć! Nie mam na to sił, nawet dla niego. Niech się nim pani zaopiekuje jak swoim, proszę. Na medalioniku, który ma owinięty w koło nóżki jest moje imię i nazwisko a pod koszulką na piersi zostawiłam mu zdjęcie naszej rodziny. Niech o mnie pamięta, ja pamiętać już nie mogę. Chcę do mamy! Maaamo, mamo już do ciebie idę! – ucałowała chłopca i pobiegła przed siebie wzywając nieżyjącą rodzicielkę. Aniela nie zastanawiała się ani minuty. Przytuliła chłopca, całując jego zmarznięte policzki.

- Włodziu, masz syna. – nic więcej nie udało się jej powiedzieć, bo wystrzał z karabinu przeszył powietrze. To Matka chłopca została zastrzelona przez żołnierza SS.

Tak jak dziewczyna prosiła obdarzyli chłopca prawdziwą miłością. Wścibskim sąsiadom nie pokazywali się długi czas na oczy. Później tylko wspomnieli o bratanku, który został u nich na jakiś czas. Za każdym razem wymyślając inną historię. Niestety mały był wątłego zdrowia i coraz ciężej było im zdobywać potrzebne lekarstwa. Tuż przed zakończeniem wojny chłopiec zmarł, pozostawiając przyszywanych rodziców w nieopisanym żalu. Małżeństwo jeszcze bardziej się ze sobą zżyło. Rozpacz po stracie ukochanego syna, była nie do zniesienia, ale na szczęście mieli siebie. Po wojnie udało im się odnaleźć ocalałą rodzinę biologicznej matki Aarona. Przez jakiś czas utrzymywali z nimi kontakt. Niestety po paru latach postanowili wrócić do Izraela.

Nagły dzwonek do drzwi wyrwał Anielę z letargu. Może to na skutek wspomnień i nagłej tęsknoty.. choć nigdy tego nie robiła postanowiła zobaczyć, kto stoi po drugiej stronie drzwi.. Jakież było jej zdziwienie, gdy zobaczyła tę małą od Doroty. Stała z bukietem żonkilków, książką i jakimś obrazkiem.

- Dzień dobry, nie chciałam przeszkadzać. Pomyślałam po prostu, że przyda się pani jakieś towarzystwo. A pozatym mam ochotę na herbatę. Czy mogłaby mi pani zaparzyć? Mamy niestety nie ma w domu, a mi nie wolno samej nalewać gorącej wody do kubka. To jak?

Aniela nie mogła wyjść z szoku, nie wiedziała, co ją bardziej zaskoczyło, tupet tej małej czy to, że ktoś ją odwiedził.

- Wiesz młoda damo, że nie ładnie jest się tak wpraszać? – przybrała jedną ze swoich groźnych min i wściekle popatrzyła na intruza.

- W sumie to wiem, ale nie wolno też odmówić spragnionemu wody. Mama mnie uczy, że wodą i jedzeniem trzeba się podzielić nawet z największym wrogiem. Mówi też, że dobra herbata i książka jest najlepsza na wszystkie smutki świata. A pani zawsze ma takie smutne oczy. Ale ze mnie gapa, te kwiatki są dla pani. Przyniosłam też laurkę i opowiadania mojej mamy. Z chęcią pani poczytam.

- Jak ja dawno nie dostałam żadnego prezentu, no cóż skoro tak to zapraszam. Usiądź proszę w ogrodzie i poczekaj na mnie. – Skołowana starsza pani poprowadziła dziecko do ogrodu, uśmiechając się na na widok reakcji dziecka.

- OOO ludzie jak tu jest magicznie! Wiedziałam, że osoba o takich pięknych oczach musi być kimś wyjątkowym! Pani, jest kwiatową wróżką! – w tym momencie z oczu Anieli popłynęły łzy szczęścia.. Kwiatowa wróżka, właśnie tak mówił na nią Włodziu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>